95 LAT PIĘKNEJ HISTORII.
autor: KKSProkocim | data: 2016-10-27 12:47:05

W tym roku KS Kolejarz Prokocim świętuje 95 lecie istnienia.



95 Lat Prokocimia.

 

W sobotę 15 października KS Kolejarz – Prokocim świętował jubileusz 95 lat działalności. Głónym punktem uroczystości był mecz o mistrzostwo II grupy Klasy Okręgowej: Prokocim – Kaszowianka. Piłkarze Prokocimia nie dali sobie popsuć święta i pokonali jednego z najgroźniejszych ligowych rywali 4:2. Dla uczestników jubileuszowego festynu przewidziano poczęstunek. Na obiekcie Prokocimia pojawiło się wielu znakomitych gości:

Bogdan Zając – II trener Reprezentacji Polski, Józef Lassota – poseł na sejm RP, Krzysztof Kowal – Dyrektor ZIS w Krakowie, Zbigniew Lach – wiceprezes MZPN, honorowy prezes Kolejarza Prokocim, Zbigniew Kożuch i Mieczysław Lasota z Rady Dzielnicy XII, ks. Zbigniew Bielas – proboszcz Parafii Matki Bożej Dobrej Rady, o Piotr Lamprecht i o Krzysztof Piątek z zakonu Augustianów a także byli i obecni zawodnicy, trenerzy i działacze klubowi. Przed meczem z Kaszowianką Klub oraz klubowi działacze zostali uhonorowani medalami i odznaczeniami. Po meczu odbyło się jubileuszowe spotkanie pokoleń, podczas którego pokolenia zawodników, trenerów i działaczy wspominały 95 lat działalności KS Kolejarz Prokocim.

Początki piłki nożnej w Prokocimiu sięgają 1921 roku. Jak czytamy w „Historii” Prokocimia autorstwa Edwarda Rakoczego, w tym czasie Prokocim był małą podkrakowską wioską liczącą nieco ponad dwa tysiące mieszkańców. Franciszek Międzik i Adolf Furgalski organizują pierwszy Klub Sportowy w Prokocimiu – Krakus. Pierwszą piłkę ofiarował Franciszek Międzik, a Adolf Furgalski uszył pierwsze klubowe koszulki o barwach różowych z zielonymi wypustkami, a jako surowiec posłużyły koszule dostarczone przez zawodników. W 1924 roku KS Krakus łączy się z KS Orlątko pod nazwą KS Świtezianka. W 1933 roku KS Świtezianka łączy się z KS Orion pod nazwą KS Prokocim. Po II wojnie Światowej pojawia się nazwa Kolejarz Prokocim. O tym skąd wzięła się taka nazwa opowiada wieloletni działacz i sympatyk Prokocimia Andrzej Tarnawski:

W roku 1949 zebrało się biuro polityczne KC PZPR, żeby dostosować system organizacyjny polskiego sportu do „przodującego” systemu panującego w ZSRR. Istniejące kluby sportowe zostały przyporządkowane do nowo powstałych pionów sportowych jak np.: Ogniwo, Gwardia, Budowlani, Start, Górnik, Stal, Unia, WKS (wojskowy), Kolejarz. Przez pierwszy okres, ok. półtora roku, np. Cracovia stała się Ogniwem Cracovia, Wisła stała się Gwardią Wisłą, ZZK Poznań stał się Kolejarzem Poznań, Garbarnia została Związkowcem Garbarnia, KS Olsza został Kolejarzem Olsza, a Prokocim stał się Kolejarzem Prokocim. Po ok półtora roku tradycyjne nazwy i barwy zostały wymazane i pozostały nazwy: Gwardia Kraków, Ogniwo Kraków, Ogniwo Tarnów, Unia Chorzów, Kolejarz Poznań, Kolejarz Warszawa, Kolejarz Kraków, a Prokocim został Kolejarzem Prokocim, żeby odróżnić się od Kolejarza Kraków, czyli dawnej Olszy. Taki stan trwał do 1955 roku, kiedy na bazie odwilży politycznej pozwolono klubom wrócić do tradycyjnych nazw i barw, ale piony sportowe pozostały nadal i finansowały zrzeszone kluby. W Prokocimiu nazwa Kolejarz Prokocim się przyjęła, ponieważ mieszkańcy Prokocimia w większości pracowali na kolei. Dzięki temu nazwa przetrwała do dziś i trudno sobie wyobrazić, żeby jej zabrakło.

W 1954 roku Prokocim osiągnął największy sukces w rozgrywkach ligowych, zdobywając mistrzostwo III ligi i był bliski awansu do II ligi. O tamtych wydarzeniach powiada były zawodnik, kierownik pierwszej drużyny, trener młodzieży i łowca piłkarskich talentów, który wtedy był zawodnikiem drużyny trampkarzy Ryszard Rybak:

W 1954 roku zdobyliśmy mistrzostwo III ligi. W ostatnim meczu w Oświęcimiu z Unią wygraliśmy 3:1, ale straciliśmy z powodu kontuzji bramkarza Stanisława Dudka. W barażach o awans na zaplecze ekstraklasy trafiliśmy na Stal Radom, Naprzód Lipiny i Stal Gdańsk. Ostatni mecz graliśmy u siebie ze Stalą Gdańsk. Do awansu potrzebowaliśmy zwycięstwa. Grającym trenerem był wówczas Henryk Bobula, były reprezentant Polski. Na boisku wyróżniał się Stanisław Cyganik, wychowanek Prokocimia mający za sobą występy w Legii Warszawa. Prowadziliśmy 3:2 i w ostatniej minucie straciliśmy bramkę i szansę na historyczny awans.

W sezonie 1979/1980 Prokocim dotarł do 1/16 finału Pucharu Polski, gdzie trafił na Górnika Zabrze. Jedną z bramek przeciwko drużynie naszpikowanej gwiazdami zdobył Stanisław Sitkowski:

Jako wychowanek KS Turbacz Mszana Dolna trafiłem do wojska do drużyny Wawelu, gdzie występowałem w latach 1974 – 1976. W Wawelu wypatrzyli mnie prezes Prokocimia ŚP. Antoni Klimek i kierownik I drużyny Ryszard Rybak i ściągnęli mnie razem z bramkarzem Robertem Chmielarczykiem do Prokocimia, który wówczas wywalczył awans do III ligi. W Sezonie 1979/1980 w Pucharze Polski wyeliminowaliśmy II ligowy AKS Niwka (po dogrywce 2:1) i w 1/16 trafiliśmy na Górnika Zabrze. W zespole rywali grali wtedy m. in. Gorgoń, Cimander, Dolny. Na stadion przyszło 5 tysięcy kibiców. Rywale od początku mieli przewagę i wygrali 5:2. Ja strzeliłem drugą bramkę dla Prokocimia po rzucie rożnym, a pierwszą zdobył Jan Bugaj, który od 30 lat przebywa w USA.

Obecnie Prokocim jest liderem II grupy Klasy Okręgowej Kraków. Obiekt Prokocimia z roku na rok pięknieje (ostatnio odnowiony budynek klubowy, ogrodzenie wewnętrzne boiska, nowa trybuna, piłkochwyty za bramkami, nowe boksy dla zawodników rezerwowych), baza sportowa jest coraz lepsza, a co za tym idzie wyniki sportowe również są coraz lepsze o co dba już IV kadencję prezes Józef Małecki:

Na razie walczymy na swoim możliwie najwyższym poziomie sportowym. Jeżeli wyniki doprowadzą nas do awansu, wtedy będziemy się starać o źródła finansowania w nowej IV ligowej sytuacji. W najbliższym czasie planujemy budowę boiska treningowego ze sztuczną nawierzchnią, z balonem w sezonie jesienno-zimowym i własnym zapleczem socjalnym.

Latem 2009 roku Prokocim był bliski spadku do B Klasy. Po przegranym barażu z Płomieniem Kościelec (rzutami karnymi), tydzień przed drugim barażem z KS Zwierzynieckim i LKS Tonianką Tonie drużynę przejął trener Grzegorz Kmita. Po tygodniu treningów zespół wygrał 2:0 ze Zwierzynieckim i zremisował z Tonianką. W efekcie Prokocim zajął 1 miejsce w tabeli barażów. Spadku udało się uniknąć, zespół z sezonu na sezon grał coraz lepiej i w obecnym sezonie ma szansę awansować do IV ligi. Czy taki scenariusz jest możliwy, pytamy trenera Grzegorza Kmitę:

Historia lubi się powtarzać – w przypadku Prokocimia byłby to cykl 4-letni. W 2009 roku uniknęliśmy spadku do B klasy, 4 lata później, w sezonie 2012/2013 wywalczyliśmy awans do V ligi, więc teraz po 4 sezonach w Klasie Okręgowej czas na kolejny awans, tym razem do IV ligi. Ale wszystkim „hura-optymistom” (którzy już widzą nas w wyższej klasie rozgrywkowej) proponuję, żeby schłodzili głowy. Jesteśmy dopiero po 10 kolejkach, a więc nawet nie w połowie rozgrywek. Dotychczasowe nasze osiągnięcia wzbudzają szacunek, ale poczekajmy do zakończenia rundy - pozostały mecze z Borkiem, z Nadwiślanem ( wyjazdowe) i mecz z Bronowianką ( na własnym boisku). Jeśli na zakończenie rundy nadal będziemy na 1 miejscu, a 31 punktów to gwarantuje, wtedy będę się zastanawiał, czy jesteśmy w stanie udźwignąć ciężar organizacyjno-finansowy gry w IV lidze, bo o poziom sportowy jestem spokojny ( już zgłaszają się zawodnicy, którzy chętnie pomogą w awansie do IV ligi). Prokocim ma swoją strategię gry, drużyna jest systematycznie budowana (mimo że w ciągu 6 lat przewinęło się przez nią ponad 70 zawodników), a postępy indywidualne i zespołowe widać gołym okiem . Cały czas stawiam przede wszystkim na wychowanków, którzy są głodni sukcesów i mają marzenia, żeby zaistnieć w poważnej, ligowej piłce. Jestem z nich dumny za ich podejście, wykonywaną pracą na treningach, efektowne zwycięstwa, ale cały czas powtarzam swoją masymę: „3xP: profesjonalizm, praca i POKORA”. 

Fragmenty powyższego artykułu znajdują się w dzisiejszym (27.10.2016) wydaniu Dziennika Polskiego.


‹ Poprzednia Następna ›
Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.

Dodaj komentarz